Zgromadziliśmy już puzzle, z których możesz zbudować dobre życie. Czas podjąć decyzję: najpierw drzewa, budynki czy niebo? Ale nim zaczniemy układać strategię – parę kwestii trzeba sobie wyjaśnić.

Poprzednie części serii:

0. Wykreuj swoje życie – plan gry

1. Wykreuj swoje życie – cz. 1 – kim jesteś?

2. Wykreuj swoje życie – cz. 2 – dokąd zmierzasz?

Twoje nastawienie, czyli pokonujemy tor przeszkód

Najpierw porozmawiajmy o różnych blokadach. Wprowadzanie zmian w życiu to taki tor przeszkód. Niektóre trzeba przeskoczyć, pod innymi się przeczołgać, jeszcze inne rozbić na drobne kawałki. Sporo przeszkód funduje nam świat zewnętrzny. Ale wiele z nich pochodzi z wewnątrz. A jak tu walczyć z wrogiem, który siedzi Ci w głowie? Cóż… spróbujmy.

Nie jest za późno

Nie wiem, ile masz lat ani jaka jest Twoja sytuacja. Może czujesz, że zmarnowałeś czas w nietrafionej pracy. Może zaniedbałeś jakieś ważne dla Ciebie relacje. Może żałujesz, że za naukę jakiejś umiejętności nie zabrałeś/aś się parę lat temu.

Po pierwsze – nie zawsze tak jest. Czasem ten czas jest potrzebny, by zdobyć określone doświadczenia i mądrość życiową. A po drugie – nawet jeśli w przeszłości podjąłeś niewłaściwą decyzję, to tego już nie zmienisz. Ale wciąż możesz zacząć teraz. Nawet jeśli straciłeś/aś czas, to postaraj się, by nie stracić go więcej. Bo na zmiany nie jest za późno.

Warto przeczytać:• Nie jest za późno

Staw czoła obawom

Bardzo często jest tak, że chcesz spróbować czegoś nowego, ale czujesz opór czy obawę, która Cię skutecznie odstrasza od działania.

Warto się tym odczuciom przyjrzeć i przepracować. Nie negować, nie odrzucać, nie zamykać oczu i udawać, że ich nie ma. Zastanowić się, co się pod nimi kryje. Możesz wykorzystać metodę 5WHY, żeby trochę w sobie pogrzebać. Jak dotrzesz do korzenia, łatwiej będzie Ci się z nimi uporać.

Jeśli czujesz obawę, warto zapytać siebie: co najgorszego może się stać? Warto przejrzeć te czarne scenariusze i… zastanowić się, jak się przed nimi ustrzec lub zabezpieczyć. Niektóre z nich okażą się nie takie straszne. Przed innymi możesz się uchronić albo ograniczyć ryzyko.

Każda zmiana w życiu powoduje zachwianie równowagi. Pojawia się coś nowego, nieznanego. Dlatego duże zmiany uruchamiają wewnętrzny alarm: uwaga! potencjalne niebezpieczeństwo! W takim przypadku warto wprowadzać zmiany małymi krokami.

Warto przeczytać:• 5 WHY, czyli “We need to go deeper”
• Kaizen – czyli mały krok do wielkiej zmiany

Przygotuj się na porażki

Jeśli próbujesz czegoś nowego, przygotuj się na potknięcia i porażki. Ale też nie traktuj ich jak stratę czasu. Jeśli w poprzednich krokach wypełniałeś Mapę kompetencji czy korzystałeś z metody S.T.O.R.Y., pewnie to zauważyłeś. Im więcej masz doświadczeń, tym więcej dowiadujesz się o sobie.

Daj sobie prawo do tego, że coś Ci się nie uda. Niektórzy inwestorzy wolą finansować osoby, które położyły już przynajmniej jeden biznes. Wiesz, dlaczego? Bo te osoby popełniły już błędy i prawdopodobnie wyciągnęły wnioski. A nie chcą, żeby ktoś uczył się na własnych błędach za ich pieniądze.

Porażki oznaczają, że coś robisz. Że się rozwijasz. Że wychodzisz na nieznane wody.

Nawet jeśli dany pomysł okaże się ślepą uliczką, to i tak wychodzisz z niego z nową wiedzą. Warto tak do tego podchodzić i nie traktować porażki jak końca świata.

Warto przeczytać:• Porażki, czyli co nam przeszkadza w rozwoju

Sztuka eliminacji

W tej chwili wypełniasz 100% swojego czasu. Mniej czy bardziej produktywnie – w to nie wnikamy. Grunt, że różnego rodzaju zajęcia (od pracy po spanie) zajmują Ci 24 godziny na dobę.

Jeśli do tego codziennego Tetrisa chcesz dołożyć coś nowego – nie ma siły, inne zadania trzeba skrócić albo wyrzucić z planu dnia. Do pełnego i Salomon nie doleje.

Zakładam, że nie poświęcasz godziny dziennie na gapienie się w sufit. Może więc przyjdzie Ci zrezygnować z zadań nawet przydatnych i wartościowych – ale mniej ważnych. I tu bardzo przyda się asertywność. Wobec innych. I wobec siebie.

Warto przeczytać:• Jak mówić NIE? – czyli parę słów o asertywności
• Jak mówić NIE… sobie

Motywacja

Zabawię się we wróżkę: przyjdzie gorszy czas. Z początku może nawet będziesz lecieć siła rozpędu. Ale potem niemal na pewno nastanie trudniejszy czas, gdy przyszłość pomysłu nie będzie się malować w tak różowych barwach.

Warto przeczytać:• W dolinie rozpaczy, czyli emocjonalny cykl zmiany

A teraz dobra wiadomość: skoro wiesz, że tak będzie, to możesz się przygotować! Jak? Cóż, strategie motywowania się są różne. Ale myślę, że najważniejsze to pamiętać o swoim własnym “dlaczego?”. I wracać do niego w momentach zwątpienia.

Warto przeczytać:• Po co? Dlaczego? – czyli o odkrywaniu prawdziwej motywacji

Co na początek? Czyli wyznacz cel

W poprzednim kroku zajmowaliśmy się określeniem wizji, kierunku, w którym chcesz zmierzać. Teraz czas określić, od czego zaczynasz zmiany. Czyli określić cel długoterminowy.

Długo- – czyli ile? Cóż, to zależy. Inny horyzont będziesz rozważać, jeśli Twoim pierwszym celem będzie napisanie książki. Inny – jeśli zależy Ci na wprowadzeniu zdrowych nawyków żywieniowych. Grunt, żeby określić ten jeden (ewentualnie dwa) projekt, który weźmiesz na warsztat jako pierwszy.

Być może chcesz naprawić różne obszary w Twoim życiu, ale nie wiesz, od czego zacząć. Bo wszystko wydaje się ważne.

Być może próbujesz odkryć swoją misję życiową, ale nie wiesz, czy to to.

Być może szukasz pomysłu na nową pracę, ale nie wiesz, czy to ta jedyna, wyśniona, wymarzona.

Od czegoś trzeba zacząć. Poniżej podaję Ci kilka inspiracji i kierunków myślenia, które pomogą Ci podjąć decyzję.

Nie czekaj na pomysł idealny

Ach, jak pięknie by było, gdyby idealny pomysł na życie pojawiał się w głowie z odpowiednią etykietką: “Tak, to jest to, co powinieneś robić!”. Może będziesz tym szczęściarzem, który dozna objawienia i trafi w dziesiątkę za pierwszym razem.

Ale znacznie częściej scenariusz wygląda inaczej: Myśli, zastanawia się, wpada na pomysł … Ale to jednak nie to! Więc zmienia kurs, realizuje plan B. Tymczasem zupełnie przypadkowa rozmowa czy zdarzenie objawia pomysł C…

Jeśli prześledzisz życiorysy osób, które odniosły sukces, to rzadko udało im się to za pierwszym podejściem. Najczęściej próbowały różnych zajęć, nim wybrali to, które doprowadziło ich do sukcesu.

Dlatego jeśli czekasz, aż objawi Ci się idealny pomysł na siebie i wypełni Cię błoga pewność “Tak, to jest to!”, to… możesz przeoczyć małą, niepozorną ideę, która przycupnęła między innymi pomysłami.

Nie czekaj na idealny pomysł na siebie. Zacznij od tego małego kamyka, który trzeba doszlifować. A wtedy zalśni blaskiem jak diament.

Warto przeczytać:• Perfekcjonizm – dobry nawyk czy przekleństwo?

Zadania wprowadzaj stopniowo

Masz listę pomysłów i chcesz zrealizować wszystkie naraz? Witaj w klubie… Znam ten ból, gdy nowe, świetne pomysły dopraszają się o moją uwagę, choć inne wciąż są niedokończone.

Problem w tym, że robienie wszystkiego naraz rzadko kiedy się sprawdza. Po pierwsze, silna wola i uwaga muszą rozłożyć się na więcej nowych zadań czy nawyków. A po drugie, mało kto z nas narzeka na nadmiar wolnego czasu.

Załóżmy, że na nowe projekty możesz poświęcić pół godziny dziennie. Jeśli poświęcisz je na jedno zadanie, to po tygodniu masz trzy i pół godziny – a w tym czasie da się już zrobić całkiem sporo. Jeśli rozdzielisz je między sześć zadań, to na każde z nich przypadnie 35 minut tygodniowo. Jasne, da się… ale na efekty poczekasz dłużej.

Warto więc zadania i pomysły wprowadzać stopniowo. A co robić z tymi, które decydujesz się przełożyć na później? Polecam Ci stworzenie Bazy pomysłów, w której pomysły poczekają na lepsze czasy. Zwróć uwagę na słowo “decydujesz się”. Tak, to powinien być Twój wybór, a nie przepisywanie tego zadania z listy na listę, bo znów się nie wyrobiłeś/aś. Wrzucenie pomysłów do takiej bazy pozwala oczyścić głowę – ale też pozwoli, by naprawdę dobre pomysły nie uciekły.

Na początek wybierz 1-2 zadania, które chcesz zrealizować. Bez obaw, to nie znaczy, że wszystkie inne spisujesz na straty. Po prostu zrealizujesz je trochę później.

Warto przeczytać:• Baza pomysłów, czyli lista zadań “na kiedyś”

To nie jest decyzja na całe życie

Wybierając jakiś pomysł na życie, nie podpisujesz cyrografu. To nie jest tak, że masz jeden strzał, a potem przepadło – robisz to samo aż do grobowej deski.

Jeśli będziesz podchodzić do tego jak do ruletki (mam jedną szansę, żeby trafić, albo przegrywam wszystko), to jest duża szansa, że… nie zrobisz nic. Bo może trzeba się jeszcze zastanowić? Bo może jutro czy pojutrze zza płotu wyskoczy ten jeden-jedyny pomysł?

Bardzo niewiele decyzji zostaje z nami na zawsze. Może ślub czy urodzenie dziecka. W pozostałych przypadkach najczęściej masz drogę odwrotu. Możesz zmienić kurs, jeśli ten nie będzie Ci odpowiadać

Odcinaj suche gałęzie

Ale skąd mieć pewność, że właśnie tym masz się zająć?

Zła wiadomość: nie będziesz mieć pewności, dopóki nie spróbujesz. Dlatego jeśli masz listę pomysłów, to weź jeden z nich i… testuj.

Sprawdzaj. Próbuj. Wypróbuj wersję demo. Zamiast rzucać pracę z dnia na dzień, by prowadzić firmę jako freelancer – przyjmij kilka zleceń po godzinach. Zamiast inwestować w najlepszy sprzęt rysunkowy – zacznij od jednego obrazka. Jeśli chcesz napisać książkę, zacznij od opowiadania czy artykułu. Zobaczysz, czy ten typ pracy w ogóle Ci odpowiada. Zbierzesz opinie odbiorców.

Efekt jest mizerny? DOSKONALE! Ze swojej listy możesz skreślić ten punkt i zabrać się za kolejny. Odcinaj suche gałęzie i ograniczaj listę. Nietrafione pomysły nie będą Cię rozpraszać, pałętając się z tyłu głowy.

Wybierz cel

Czas na dokonanie wyboru celu, którym zajmiesz się w pierwszej kolejności. Jak poprzednio, mam dla Ciebie szablony PDF do pobrania. A przy okazji… zapraszam Cię do zajrzenia za blogowe kulisy! W przykładach zobaczysz, czego możesz się spodziewać na blogu w najbliższym czasie. A także – jak wygląda moja baza pomysłów. Moja głowa aż buzuje od projektów, które chciałabym zrealizować. I niech tylko wynajdę zmieniacz czasu…

Podsumujmy

Zaproponowałam Ci parę kierunków myślenia. Zastanów się nad tym i odpowiedz sobie na pytanie: który projekt chcę zrealizować jako pierwszy? jaka jest moja motywacja? które projekty decyduję się odłożyć na później?

Nie spiesz się. Daj sobie czas. Przemyśl to. Prześpij się z tą myślą. Wyjdź z nią na spacer.

Za tydzień zajmiemy się już konkretyzacją tego celu i przekładaniem projektu na zadania. Ale na dziś zostawiam Cię z tą myślą: co chcę zrobić najpierw?