Czy masz zalegające zadanie na liście rzeczy do zrobienia, za które jakoś nie możesz się zabrać? Dzisiaj o tym porozmawiamy. Zamiast pytać wujka Google “jak się zmotywować?”, może warto… zadać sobie pytanie, skąd to zadanie w ogóle wzięło się na tej liście?

O motywacji

Ten post to rozszerzenie wpisu Jak się zmotywować i skutecznie realizować zadania? (dokładnie mówiąc, to fragment “Arkusza weryfikacji pomysłu”, który w nim udostępniłam). Pisałam w nim, że dla mnie motywacja to nie uczucie motylków w brzuchu czy pastylka, którą można zażyć jako suplement diety. Motywacja to powód, dla którego w ogóle dane zadanie trafiło na moją listę.

Niedawno moje zasoby dostępnego czasu zostały mocno okrojone. Dlatego też dokonałam bezwzględnych cięć na mojej liście zadań – pozostały tylko te, które są rzeczywiście dla mnie ważne. I dlatego dużo prościej mi zabrać się do roboty – bo wiem, po co i dlaczego to robię. To nie jest sztuczka czy tajna metoda speców od produktywności.

Poniżej prezentuję Ci ćwiczenie, któremu poddaję każdy z projektów, które wciągam na listę To Do. Jeśli okazuje się, że nie mam powodu, by się za niego zabierać (nie realizuje moich wartości czy potrzeb), to go bez żalu odrzucam (ewentualnie wpisuję do Bazy Pomysłów). A jeśli moje “dlaczego” jest wystarczająco silne, to zapisuję sobie tę moją motywację. I wracam do niej w chwilach, gdy dopada mnie lenistwo czy stan “nie-chce-mi-się”.

No to… zaczynamy!

Przy odpowiadaniu na poniższe pytania najlepiej udaj się w leśne ostępy, schowaj się w kącie kawiarni albo wynajmij norę od znajomego lisa. W każdym razie zadbaj o to, by nikt Ci nie patrzył przez ramię, ponieważ potrzebna Ci będzie absolutna szczerość. A, i wyłącz autocenzurę i wewnętrznego krytyka.

Moja motywacja

Tytuł tego posta miał brzmieć “Po co? Dlaczego? – po co zadawać sobie te pytania i dlaczego to nie jest to samo?”. Ale zrezygnowałam, bo długi i nieporęczny. W każdym razie zadawanie sobie tych dwóch pytań pomaga mi dotrzeć do tej wewnętrznej, prawdziwej motywacji.

Po co?

Po co chcesz to zrobić? Jakie korzyści dzięki temu osiągniesz? Jakie wartości dzięki niemu zrealizujesz? Co zmieni się w Twoim życiu, gdy zrealizujesz cel?

Wyobraź sobie, że jest już “za rok” (albo dwa lata czy pięć), a Ty z lubością rozsiadasz się w fotelu, bo zrealizowałeś swój cel. Co zyskałeś? Jakie możliwości się przed Tobą otwierają?

Polecam też zajrzeć do swojej hierarchii wartości – o tym, jak ją zrobić, pisałam tutaj. Które swoje wartości zrealizujesz dzięki temu, że ukończysz to zadanie?

Na przykład: chcesz znaleźć nową pracę. Przykładowe odpowiedzi to:

→ Będę mieć więcej pieniędzy na podróże. (Uwaga: jeśli nie jesteś Sknerusem McKwaczem i nie zakładasz basenu z monetami, to nie poprzestawaj na Będę mieć więcej pieniędzy – koniecznie dopisz, na co chcesz te pieniądze przeznaczyć. Pieniądze same w sobie nie mają wartości – wartość ma to, co Ci zapewniają. Np. markowe ciuchy, poczucie bezpieczeństwa z tytułu posiadania poduszki finansowej, lepszy sprzęt, wybudowanie domu…).

→ Będę mieć mniej stresu, bo nie będę musiał użerać się z moim szefem.

→ Będę mógł mierzyć się z ciekawymi wyzwaniami.

→ Będę mieć więcej czasu dla rodziny, bo nie będę zmuszany do siedzenia po godzinach.

Nowa firma zapewnia za darmo świetną kawę z ekspresu. (Jak pisałam wyżej – maksymalna szczerość. Jeśli kawa jest dla Ciebie ważniejsza niż nowe wyzwania, to napisz o kawie. Nie bawimy się we frazesy w stylu “Chcę pracować w młodym, dynamicznym zespole”. Nikt Cię teraz nie ocenia. Napisz to, co rzeczywiście sprawia, że krew Ci szybciej krąży w żyłach.)

Dlaczego?

Dlaczego to jest dla Ciebie ważne? Jakie potrzeby spełnisz dzięki realizacji tego celu? Jakie wartości dzięki temu wprowadzisz w życie?

Teraz wracamy do punktu 0, czyli teraz. Z jakiegoś powodu Twoje życie odbiega od wizji roztoczonej powyżej i z tego powodu odczuwasz jakiś brak lub niedogodność – krótko mówiąc, potrzebę. O potrzebach pisałam więcej w tym poście.

Zapisz, jakim Twoim potrzebom odpowiada Twój pomysł. Jeśli trudno Ci je zwerbalizować, wpisz w wyszukiwarce hasło ‘lista potrzeb’. Przejrzyj tę listę i wypisz te, które z Tobą rezonują w kontekście tego pomysłu.

Rzecz w tym, że kiedy odczuwamy potrzebę czy brak, mamy mocną motywację, by ten brak usunąć. Kiedy widzisz połączenie między zadaniem a konkretną potrzebą – łatwiej się do niego zmobilizujesz.

Wracając do przykładu z pracą:

→ Dzięki bardziej prestiżowej pracy poprawię poczucie własnej wartości. (Tak, wiem – samoocena nie powinna zależeć od piastowanego stanowiska, ale jak już pisałam – wprowadzamy maksymalną szczerość. Jeśli tym motorkiem, który Cię pcha do zmiany pracy jest właśnie chęć podniesienia poczucia własnej wartości, to tak właśnie napisz).

→ Poczucie satysfakcji – udowodnię ludziom, którzy mnie nie doceniają, że się mylą. (Ponownie – piszemy szczerze, nie oceniamy. Jeśli Twój cel wynika z niezbyt szlachetnych pobudek, to też je zapisz. Dlatego właśnie zaszyłeś się w lisiej norze.)

→ Poczucie bezpieczeństwa – będę mógł zapewnić stabilny byt dla siebie i dla rodziny.

→ Potrzeba odpoczynku i znalezienia czasu dla siebie.

Uwaga: Czasem projekt wynika z pobudek altruistycznych – np. kiedy realizujesz projekt społeczny, wolontariat albo po prostu przyjęcie-niespodzianka dla przyjaciółki. Ale nawet przy tych projektach bardzo mocno wierzę w zasadę win-win – możesz sprawiać komuś radość i jednocześnie spełniać swoje potrzeby (np. potrzeba przynależności do jakiejś organizacji, potrzeba poczucia sprawczości), odnosić własne korzyści (pomagając innym, uczysz się nowych umiejętności). To nic złego, a wręcz przeciwnie. Oczywiście, i tu mogą się pojawić mniej chlubne aspiracje (np. oczekiwanie wdzięczności) – warto je sobie uświadomić.

I co teraz?

Masz już zapisane odpowiedzi. Teraz czas na chwilę refleksji:

Czy te cele są dla Ciebie rzeczywiście ważne? 

Być może chcesz biegać, bo tak każe moda, ale tak naprawdę wcale nie zależy Ci na poprawie kondycji. No, chyba że potrzeba wpisania się w trend jest dla Ciebie ważna. Być może chcesz zmienić pracę, bo ciotka Klotylda na urodzinach chwaliła się synem, który osiągnął dużo więcej od Ciebie – ale w głębi ducha uznanie ciotki masz w głębokim poważaniu i dobrze Ci w Twojej aktualnej pracy. Czy na pewno chcesz się dla niej zarzynać? Czy oczekiwania ciotki Klotyldy powinny stać się Twoim celem?

Czy ten cel jest adekwatny do Twoich potrzeb?

Czasem jest tak, że sięgamy po niewłaściwe lekarstwo na nasze potrzeby. I tak, potrzeba podniesienia własnej samooceny jest całkiem realną i sensowną potrzebą. Tyle że zapisanie się na siłownię może nie powodować tego efektu, którego oczekujesz. I z czasem możesz odczuwać silniejszy rozdźwięk między tym, co robisz, a tym, jakie są Twoje realne potrzeby. Ból zęba nie ustanie od tego, że pojedziesz nad morze.

Siła przyciągania

To kluczowe pytania. Zauważyłam, że kiedy moje “po co?” i “dlaczego?” są wystarczająco silne, to zaczyna działać siła przyciągania. Jak w przypadku magnesów z ilustracji do dzisiejszego posta. Samą mnie ciągnie do działania.

A gdy znasz już swoją motywację…

… zapisz ją na kartce. Najlepiej obok każdego punktu na Twojej liście celów zanotuj swoje “po co?” i “dlaczego?”. I wracaj do tej listy co jakiś czas.

Dzięki temu zobaczysz, że Twoje zadania to nie jest jakieś widzimisię Twojego przeszłego “ja”. Że są mocno zakorzenione w Twoich wartościach i potrzebach. I łatwiej jest wziąć się do działania.

Oczywiście, to jeszcze nie gwarancja sukcesu. Często w paradę wchodzą nam obawy czy opór do zmian, nieraz potrzebujemy dobrego systemu zarządzania czasem… I tak dalej, i tak dalej. Ale myślę, że to bardzo ważny pierwszy krok.

A po co i dlaczego Ty realizujesz swoje cele?

Przyjrzyj się pod tym kątem swojej liście zadań. Ciekawa jestem, do jakich wniosków dojdziesz!

Do poczytania

Jak się zmotywować i skutecznie realizować działania?

Jak wyznaczać cele? Pułapki podejścia SMART

Czy warto prowadzić dziennik?